,

Nie rób tego w sieci!


W dobie Internetu oraz pojawiających się co rusz nowinek technologicznych coraz częściej zapominamy o czyhających na nas niebezpieczeństwach w sieci. Nieświadomi konsekwencji (a te mogą być na prawdę dotkliwe) chwalimy się na prawo i lewo nie tylko zdobytymi dyplomami, kartami kredytowymi, nowym prawo jazdy, ale również i wszelkimi dokumentami tożsamości - popełniając tym samym karygodny błąd. Błąd, który może nas drogo kosztować.


Ale jak to?

Zacznijmy od dokumentów tożsamości, dzięki którym można między innymi zaciągnąć pożyczkę, założyć nowy numer telefonu czy też wypożyczyć samochód. Publikując na portalu społecznościowym (przecież trzeba się pochwalić znajomym i całemu światu tym faktem!) zdjęcie dowodu osobistego, na którym widoczne i zarazem czytelne są wszystkie dane, umożliwiamy przestępcom kradzież tożsamości i wręcz zachęcamy ich tym do "życia na nasz rachunek". Narażamy się nie tylko na straty finansowe (to właśnie my w pierwszej kolejności będziemy ścigani w przypadku niespłacania zaciągniętej na nasze dane chwilówki), ale również na wiele innych przykrości, upokorzeń i wstydu. W czasie, gdy będziemy starali się wytłumaczyć, że to nie my stoimy za tymi wszystkimi podpisanymi umowami sprytny Kowalski będzie obmyślał kolejny plan wykorzystujący naiwność ludzi.O ile złapanie takiego przestępcy nie należy do rzeczy niemożliwych, o tyle bywa zazwyczaj problematyczne i przede wszystkim czasochłonne, a właśnie na czasie zależy poszkodowanym najbardziej.

Również zdjęcia karty kredytowej mogą przysporzyć nam nie lada problemów - szczególnie wtedy, gdy publikujemy zarówno awers jak i rewers popularnego "plastiku" bądź gdy z opublikowanego rewersu można odczytać wytłoczony numer karty. Znajomość tego numeru (i to niekoniecznie całego) oraz 3-cyfrowego kodu wydrukowanego na odwrocie plastiku umożliwia dokonywanie płatności w Internecie. Z racji, że nie każdy bank wymaga dodatkowej weryfikacji takich transakcji kodem PIN stajemy się sponsorami przestępcy, który może trochę poszaleć szastając naszymi pieniędzmi. 

Żeby było jeszcze weselej to w Internecie jest masa stron, które gromadzą tego typu opublikowane dane. Wiedząc co nieco o tej "branży" wystarczy zatem udać się na odpowiednią witrynę i zacząć przebierać w dostępnych "kąskach". Można też oczywiście napisać samemu program, który wyszuka interesujące nas informacje, ale do tego potrzeba już trochę więcej wiedzy i czasu.

Jak żyć?

Podstawową i zarazem żelazną zasadą powinno być nie publikowanie tego typu zdjęć w Internecie ani też nie wysyłanie ich do znajomych za pomocą komunikatorów czy też w e-mail'u. Najlepiej gdyby w ogóle nie przyszedł nikomu pomysł do głowy na fotografowanie takich dokumentów. 

Jeżeli jednak MUSIMY koniecznie się pochwalić całemu światu tym faktem - gdyż w przeciwnym przypadku ucierpi nasze życie towarzyskie, a status bycia "cool" spadnie drastycznie do "nudziarza" - to upewnijmy się, że tzw. dane newralgiczne (tj. nazwisko, pesel, adres, nr karty, kod na jej odwrocie) są zamazane/zasłonięte na zdjęciu w taki sposób, by niemożliwe było ich odczytanie. Prawdopodobnie nie staniemy się przez to "bardziej spoko", ale na pewno uchronimy się przed wieloma przykrościami. Zresztą nie bez powodu mówi się, że strzeżonego Pan Bóg strzeże - tym bardziej, że raz udostępnione w Internecie rzeczy nie znikną z niego nigdy.


Jeśli sami jesteście w pełni świadomi czego nie powinno robić się w sieci, zwróćcie uwagę czy Wasi znajomi również zaliczają się do grona świadomych zagrożenia. Pilnujcie siebie i innych - nie bądźcie lekkomyślni i ograniczeni.

0 komentarze :

Prześlij komentarz