, , ,

Dlaczego tłumimy w sobie emocje?


Jako mała dziewczynka podziwiałam dorosłych, którzy potrafią w każdej sytuacji stłumić swoje emocje i zachować kamienną twarz. Wtedy wydawało mi się to takie „dojrzałe”  i chociaż dzisiaj sama muszę się często gryźć w język by zachować profesjonalizm to żałuję, że nie wypada mi dać ponieść się emocjom.

Dlaczego ukrywamy emocje?

Tak naprawdę początków procesu tłumienia emocji należałoby się doszukiwać już w dzieciństwie lub okresie dorastanie. Któż z nas nigdy nie słyszał „nie bądź beksa”, „chłopaki nie płaczą” czy też „zachowuj się”? Daje się tym samym dziecku do zrozumienia, że powinno się opanować, uspokoić i nie pokazywać po sobie np. bólu. Nadużywając tych zwrotów wysyłamy sygnał naszemu maluchowi, że nadmierne okazywanie emocji jest złe. Nie myślimy jednak o konsekwencjach. Dzieci starają się sprostać za wszelką cenę oczekiwaniom swoich autorytetów, którymi są głównie rodzice. Skoro Ci mówią, że okazywanie bólu jest złe, to przy następnej przykrej sytuacji nasza pociecha będzie starała się tłumić negatywne emocje.  Po pewnym czasie proces ten staje się automatyczny, staje się nawykiem i co gorsza potrafi stłumić okazywanie radości lub innych pozytywnych emocji. Należy pamiętać, że otoczenie, w jakim się wychowujemy i przez jakich ludzi jesteśmy otaczani także ma wpływ na nasze zachowanie w przyszłości.

Kolejnym powodem tłumienia emocji może być silny uraz psychiczny związany z jakimś tragicznym wydarzeniem lub traumą, który spowoduje, że zamykamy się w sobie. Jednak przyczyn emocjonalnej powściągliwości nie należy się dopatrywać jedynie w dzieciństwie czy też w ciężkich przeżyciach. Wystarczy, że spojrzymy na pracę, którą wykonujemy. Ile razy mieliśmy ochotę wyrazić dosadnie, co myślimy o genialnym pomyśle naszego szefa, klienta czy też kolegi? Nasze emocje zostały stłumione ze względu na profesjonalizm, strach przed konsekwencjami czy też fakt, że i tak niczego by to nie zmieniło. 

Co w tym złego?

Sam mechanizm tłumienia emocji według psychologów jest naturalnym sposobem radzenia sobie z nimi. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy w ten sposób próbujemy poradzić sobie z przykrą sytuacją i zamiast dążyć do znalezienia skutecznego rozwiązania po prostu dusimy w sobie emocje w myśl zasady „czego nie widać, to nie istnieje”.  Tłamsząc w sobie napięcie, negatywnie wpływamy na nasze zdrowie psychiczne. Tłumione przez lata emocje nie wyparują z naszego organizmu, a będą się gromadzić aż do momentu gdy osiągną poziom krytyczny. Wtedy też nie będziemy dłużej w stanie dusić tego, co nas gryzie, a każda kolejna niemiła sytuacja może spowodować przesadną reakcję – w tym niekiedy i napady agresji. 

Warto takżde wspomnieć, iż osoby tłamszące w sobie napięcie dużo łatwiej popadają w różnego rodzaju nałogi, które chwilowo pomagają im się wyciszyć i uspokoić. Najlepiej widać to po palaczach, którzy w stresogennej sytuacji potrafią wypalić nawet dwa razy więcej papierosów niż normalnie. Co więcej, tłumiąc emocje narażamy się na choroby serca, częste bóle głowy, problemy z ciśnieniem, depresję a nasze spięte ciało jest bardziej podatne na urazy. Okazuje się, iż ryzyko wystąpienia zawału serca również jest dużo wyższe niż w przypadku osoby, która ujawnia swoje uczucia.  


Należy pamiętać, że tłamsząc w sobie napięcie nie rozwiązujemy problemu. Być może chwilowo go unikamy, ale nie oznacza to, że go nie ma i że z czasem nasz stan psychiczny się nie pogorszy. Dlatego też warto się zastanowić czy dalsze tłumienie emocji popłaca i czy nie lepiej się komuś po prostu „wygadać”? To nieprawda, że zwierzając się komuś obarczamy go tym samym naszymi problemami. Nie powinniśmy też z tego powodu mieć żadnych wyrzutów sumienia. Gwarantuję, że po szczerej rozmowie nasze ciało się rozluźni, a my sami poczujemy się lżej na sercu. 

0 komentarze :

Prześlij komentarz